Architektura
ARCHITEKTURA
Jakich wartości możemy szukać w architekturze PRL?

Architektura okresu PRL. Brzydka, czy ładna?

  • Komentarze

Osiedle Plac Grunwaldzki, tzw. sedesowce

Wrocław, pl. Grunwaldzki

Fot: Nicolas Grospierre

- Dzisiaj liczy się zagęszczenie, maksymalna liczba mieszkań przy najmniejszej powierzchni, bo można więcej zarobić. Architektura czasów PRL-u jest bardzo ciekawym źródłem inspiracji, zarówno jeżeli chodzi o rozwiązania funkcjonalne, ilość zieleni itp. - o architekturze PRL mówi w rozmowie z Archirama.pl historyk architektury i konserwator zabytków profesor Jakub Lewicki.

Archirama.pl: Architektura PRL – brzydka, czy ładna?

Jakub Lewicki: Trudno powiedzieć, czy brzydka, czy ładna. Przede wszystkim jest wartościowa. Coraz większa grupa specjalistów uważa, że architektura okresu PRL, szczególnie architektura mieszkaniowa, ma wyższą wartość niż architektura mieszkaniowa III RP. Liczne budowle z tego okresu mają wyższą wartość zarówno pod względem funkcjonalnym, jak i pod względem stosowanych rozwiązań plastycznych i tak zwanego przeciętnego poziomu architektury.

Archirama.pl: Co jest w takim razie tą wartością, za którą Pan ceni architekturę PRL?

Jakub Lewicki: Zależy. Ja mogę się tu wypowiadać dwojako czy trojako. To znaczy – mogę mówić jako profesor historii architektury wykładający od lat na UW, na UKSW i na Wydziałach Architektury, to jest jeden aspekt, ale mogę wypowiadać się przede wszystkim, jako Wiceprezes sekcji polskiej DOCOMOMO. Jest to międzynarodowa organizacja, zajmująca się ochroną architektury modernistycznej i jednocześnie najpoważniejsza organizacja zajmująca się architekturą XX wieku. Mogę też mówić jako wrażliwy odbiorca. Ale mówiąc poważnie: architektura powinna być użyteczna i piękna czyli po prostu funkcjonalna, a jej forma powinna wynikać z funkcji.

Archirama.pl: Posiada Pan swoje perełki architektoniczne z PRLu w Polsce?

Jakub Lewicki: Tych budynków jest wiele. Mamy bardzo cenne liczne osiedla mieszkaniowe - na przykład Sady Żoliboskie w Warszawie, osiedla w Lublinie też są bardzo wysokiej wartości, także we Wrocławiu spotkamy bardzo cenne zespoły architektury modernistycznej różnych autorów. Ta architektura wysokiej klasy jest rozmieszczona w miarę równomiernie na różnych terenach, bo mogą to być obiekty w niewielkich miastach, jak i obiekty w metropoliach - w Warszawie, Wrocławiu, Lublinie, czy Gdańsku.

Archirama.pl: Czy zna Pan przykłady rewitalizacji tej architektury, zarówno bardziej, jak i te mniej trafne?

Jakub Lewicki: Tak. Problem rewitalizacji w Polsce jest dość trudnym problemem, bo u nas nazywa się rewitalizacją coś co nią nie jest. Rewitalizacja jest złożonym procesem, który dotyczy nie tylko substancji mieszkaniowej, ale dotyczy także miejsc pracy, także zwiększenia szans zawodowych, różnego rodzaju działań związanych z tkanką społeczną. Natomiast w Polsce nazywa się rewitalizacją remonty, niestety z reguły mniej lub bardziej prymitywne. Takich kompleksowych projektów związanych z mieszkańcami i jednocześnie z architekturą mamy niewiele. W tej chwili każde miasto podejmuje prace nazywane rewitalizacją, która dotyczy obiektów różnego typu. Często są to bardzo ciekawe przykłady - dworce kolejowe, budynki użyteczności publicznej i przede wszystkim budynki mieszkalne. Próby rewitalizacji budynków mieszkaniowych są najtrudniejsze, dlatego że wiąże się z pokusą dogęszczania zabudowy, czego często domagają się developerzy.

Archirama.pl: Uważa Pan, że architektura PRL jest na tyle cenna, że mimo wszystko takie rewitalizacje są potrzebne?

Jakub Lewicki: Jak najbardziej. To są duże problemy. Przede wszystkim, problemem tej architektury mieszkaniowej jest degradacja, to znaczy – od czasu budowy te budynki zostały pozostawione same sobie, bez bieżących remontów, bez żadnej opieki.

Archirama.pl: Osiedla z wielkiej płyty – obecnie są termomodernizowane. Powstają elewacje, które wyglądają jak pisanki, landrynki. Czy uważa Pan, że to jest dewastacja tego, co architekci tamtego okresu tworzyli?

Jakub Lewicki: Są termoizolacje i „termoizolacje”. Dlatego, że są to z reguły niekorzystne działania, czyli „ogacanie” elewacji styropianem, jak się to potocznie nazywa. Ta metoda jest metodą bardzo prymitywną, ale za to bardzo tania. Do tego jest niesprawdzona technologicznie. Podkreśla się tu, że stosowane materiały, a przede wszystkim styropian, nie posiadają atestów technicznych i po kilkunastu latach nastąpi jego degradacja i rozpad, przez co izolacja przestanie spełniać swoją rolę. Stąd wówczas rozpocznie się kolejna epoka wymiany na nowe materiały tych dokonanych teraz termoizolacji. Jest to poważny problem. Drugim problemem są barwy i jeszcze raz barwy. Nie mają one nic wspólnego z rzeczywistością. Z reguły jest to domena nawiedzonych plastyków, którym wydaje się, że malując pomarańczowe ściany, albo żółte kwiaty „wprowadzą humanizację” architektury.

Archirama.pl: Jakiś przykład takich kwiatów na elewacjach?

Jakub Lewicki: Najbardziej kuriozalny przykład to gdańskie osiedle mieszkaniowe na Zaspie, które zostało ogacone styropianem i namalowano na nim kwiaty. A te kwiaty mają po kilkanaście kondygnacji wysokości. Proszę w tym momencie wyobrazić sobie stokrotki na 12 pięter.

>> Co na temat obecnych termomodernizacji mówi poznański architekt Marcin Kościuch z biura Ultra Architects?

Archirama.pl: W takim razie jest to jednak dewastacja tego, co pozostawili nam architekci z okresu PRL?

Jakub Lewicki: W tym wypadku jest to dewastacja, natomiast to wynika przede wszystkim z braku wiedzy na temat wartości tejże architektury. Atmosfera wokół architektury mieszkaniowej PRL uległa znaczącej zmianie. To jest już nie tylko architektura „źle urodzona”, ten termin przyjął się w tej chwili, ale też jest to architektura mająca coraz większe grono entuzjastów. Wyrosło nowe pokolenie ludzi fascynujących się architekturą PRL. Są to młodzi ludzie mający 20 kilka lat, 30 latkowie, zafascynowani tymi budynkami, doskonale znający ich historię i architekturę, a także postacie projektantów.

Archirama.pl: A skąd się bierze ta fascynacja? Bo przecież teraz można nawet powiedzieć, że panuje pewnego rodzaju moda na architekturę PRLu.

Jakub Lewicki: To jest po prostu fascynacja czymś nieodkrytym, a przede wszystkim najczęściej jest to pokolenie blokowisk. Na starówkach miast mieszka 2-3, może najwyżej 5 proc. populacji, natomiast na blokowiskach urodziła się i wychowała co najmniej połowa, albo i większa liczba mieszkańców Polski. Wśród tej grupy jest wiele osób wrażliwych, ciekawych otaczającego świata i to jest ich świat. Świat blokowisk, osiedli jest światem mieszkańców, którzy się tu urodzili i wychowali. Nie wszyscy będą tęsknili za Zamkiem Królewskim, czy Starym Miastem w Warszawie.

Archirama.pl: Czy uważa Pan, że współcześni architekci powinni czerpać z założeń i wartości architektury PRL?

Jakub Lewicki: To jest bardzo szeroki temat. Przede wszystkim architektura PRL proponuje bardzo ciekawe rozwiązania funkcjonalne, rozwiązania plastyczne, proponuje się tu bardzo dużo zieleni, którą można łatwo adaptować do potrzeb rekreacji. Często rozmieszczenie budynków jest dzisiaj niedoścignionym wzorem dla architektów. Dzisiaj liczy się zagęszczenie, maksymalna liczba mieszkań przy najmniejszej powierzchni, bo można więcej zarobić. Architektura czasów PRL-u jest bardzo ciekawym źródłem inspiracji, zarówno jeżeli chodzi o rozwiązania funkcjonalne, ilość zieleni itp. Co więcej ta architektura ma swoje okresy. Zupełnie inna jest architektura do '49 roku, zupełnie inna w latach '50, a jeszcze inna w latach '60, aż wreszcie zupełnie inne są rozwiązania lat '70, czy '80. Można mówić wręcz o architekturach PRLu, a nie architekturze PRLu.

Archirama.pl: Czy jeżeli architekci będą próbować tworzyć równie wartościową architekturę, to możliwe jest, że za kilkanaście lat będzie moda na architekturę czasów dzisiejszych?

Jakub Lewicki: Trudno powiedzieć. Natomiast dzisiejsze zespoły mieszkaniowe są to osiedla dużo niższej klasy. Ogrodzone, zamknięte, często o dosyć kiepskich rozwiązaniach funkcjonalnych i to jest problem. Natomiast nikt nie jest w stanie przewidzieć tego, co będzie za 30 lat.

Archirama.pl: A czy widział Pan założenie 19 Dzielnicy? Czy to może być wzór do naśladowania w przyszłości?

Jakub Lewicki: Założenie mieszkaniowe 19 Dzielnicy jest konkretną próbą szukania efektownych rozwiązań funkcjonalnych i przestrzennych. Natomiast, jak ono będzie w całości wyglądać, to pokaże przyszłość. Miasteczko Wilanów też miało być cudownym miejscem w Warszawie, natomiast rzeczywistość okazała się diametralnie odmienna od założeń i wizji projektantów.

>> Czy w polskiej architekturze rządza kicz i brzydota? Odpowiada Piotr Sarzyński

Jakub Lewicki (Warszawa) – historyk architektury i konserwator zabytków, prof. dr hab. w dziedzinie architektury i urbanistyki, wykłada historią architektury i konserwację zabytków na kierunkach architektura i urbanistyka oraz historia sztuki. Autor ponad 150 publikacji z zakresu historii architektury i konserwacji zabytków oraz niepublikowanych prac studialnych będących efektem badań terenowych. Laureat wielu nagród za prace naukowe. Wiceprezes Sekcji Polskiej DOCOMOMO (międzynarodowej organizacji zajmującej się ochroną i dokumentacją architektury epoki modernizmu).

przeczytaj rowniez
Autor: Weronika Kwasiborska
Zdjęcia: Nicolas Grospierre
Data publikacji: 29.08.2012 10:54
do góry
uaktualnij licznik
Miesięcznik architektura
W numerze 04/2017:
  • Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
  • Aparthotel Lwowska 1 w Krakowie
  • Węzeł przesiadkowy w Solcu Kujawskim
  • Apartamenty LEA 251 w Krakowie
  • więcej
Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.