Architektura
ARCHITEKTURA

Budynki powinny śpiewać – rozmowa z Alberto Campo Baezą

  • Komentarze

Budynki powinny śpiewać

Alberto Campo Baeza na Śląsku (Katowice, w tle budynek wydziału teologicznego, „A-m” 12/04)

Fot: Wojciech Małecki
  • Budynki powinny śpiewać
  • Budynki powinny śpiewać
  • Budynki powinny śpiewać
  • Budynki powinny śpiewać

Dobra architektura powinna być jak dobre wino, z wielu problemów i czynników trzeba wydestylować klarowny rezultat, przejrzysty i trafiony - mówi Alberto Campo Baeza, jeden z najbardziej znanych hiszpańskich architektów, autor m.in.: siedziby banku Caja Granada i Muzeum Historii Andaluzji w Granadzie

Alberto Campo Baeza Alberto Campo Baeza Jeden z najbardziej znanych hiszpańskich architektów. Prowadzi pracownię w Madrycie, słynie z domów o prostej, surowej formie, jest również autorem siedziby banku Caja de Granada w Granadzie – olbrzymiego sześcianu z betonu i trawertynu, obok którego powstało Muzeum Historii Andaluzji jego projektu. Architektura Campo Baezy, choć pozornie to surowy i racjonalny modernizm, tchnie przedziwną poezją i metafizyką. Nawet siedziba komercyjnego banku w jego wydaniu to istna świątynia. Każdy dom to niepowtarzalne dzieło – poemat na biel ścian, przestrzeń i błękit nieba.

Tomasz Malkowski: Czym dla Pana jest architektura?

Alberto Campo Baeza: Architektura jest darem, także dla nas, architektów, mogących się nią zajmować. Obecnie na świecie jest mnóstwo architektury powierzchownej, efektownej, arbitralnej, formalistycznej. I mógłbym dodać jeszcze z tysiąc przymiotników. Taka architektura, jaka króluje w mediach, mnie zupełnie nie interesuje. Kiedyś nazwałem architekturę zbudowaną ideą, bo zadaniem architekta jest właśnie tworzyć czytelne i proste idee, które mają być syntezą złożonych problemów. Dobra architektura powinna być jak dobre wino, z wielu problemów i czynników trzeba wydestylować klarowny rezultat, przejrzysty i trafiony.
Architektura to nie tylko myśl, ale i jej fizyczność. Le Corbusier sprowadzał ten wymiar do podstawowego postrzegania brył zatopionych w świetle.
Mówiąc o fizyczności architektury lubię wyróżniać jej dwa podstawowe składniki: ciężkość i światło. Pracujemy z materiałami, które są ciężkie, a ciężkość tworzy przestrzeń. Musimy dominować nad przestrzenią, musimy stworzyć szkielet, strukturę, na której oprze się ciężkość. To jest centrum architektury. Drugi jej składnik to światło. Światło jest niczym powietrze, które przenika przez instrument muzyczny. Instrument gra tylko wtedy, kiedy przechodzi przez niego powietrze. O ile ciężkość tworzy przestrzeń, o tyle światło tworzy czas. Sigfried Giedion mówił o powiązaniu czasu, przestrzeni i architektury. Ja też tak rozumiem architekturę.

Na wykładzie w Katowicach często zestawiał Pan swoje budynki w Granadzie, siedzibę banku Caja de Granada oraz budowane obok muzeum, z historycznymi obiektami tego miasta. Czerpie Pan inspirację z historii?

Staram się budować architekturę zatopioną w historii, ale bynajmniej nie klasycyzującą. Choć od tej ostatniej można się wiele nauczyć, w tym sztuki proporcji, odpowiedniej skali, perspektywy. Żyjemy w trzecim tysiącleciu, więc architektura powinna być nie tylko odbiciem naszych czasów, ale też kontynuować historię. Le Corbusier fotografował Partenon i zachwycał się nim, jednak nie stosował greckich form. Zmieniał je, tworzył z nich architekturę nowoczesną. Budując muzeum w Granadzie, zaczerpnąłem wymiary eliptycznego patio z podobnego, tyle że okrągłego patio pałacu Karola V w Alhambrze. Ma ono tę cudowną właściwość, że będąc w jego środku, obejmuje się wzrokiem całą przestrzeń. Wracając do banku Caja de Granada – dopiero po jego wybudowaniu odkryłem zbieżność wymiaru wewnętrznego holu z wnętrzem katedry w Granadzie. A już zupełnie zaskoczył mnie fakt, że wysokość kolumn oraz ich średnica i odległość między nimi są takie same jak w katedrze. W sposób intuicyjny wróciłem w tym budynku do pamięci historycznej.

Architekci modernistyczni, z przywołanym przez Pana Le Corbusierem na czele, wierzyli, że architektura może zmienić człowieka, przemienić go w lepszą istotę. Podziela Pan te poglądy?

Architektura może nie tyle zmienić życie człowieka, ile polepszyć je, znacznie poprawić. Gdyby nie miała takiej mocy, nie byłbym architektem. Myślę, że z architekturą jest jak z jedzeniem. Budynki, podobnie jak pożywienie, są nam niezbędne; zarówno gotując, jak i projektując, można z tych samych składników stworzyć coś cudownego albo byle jakiego. Paul Valéry w swoim dialogu w stylu platońskim stwierdza, że są architekci, którzy tworzą budynki nieme, są tacy, których budynki mówią i tacy, ale tych jest niewielu, których budynki śpiewają. Mamy obowiązek tak pracować, aby nasze budynki śpiewały. Zawsze powtarzam studentom, że tworzenie najlepszej architektury nie jest zarezerwowane dla bogów, jest możliwe dla każdego z nas. Aby uczynić ludzi szczęśliwymi trzeba budować budynki, które śpiewają. Sprzeciwiam się wszystkim tym architektom, którzy są publikowani i których realizacje są frywolne, ale również tym, którzy tworzą architekturę – jak my to nazywamy w Hiszpanii – do jedzenia. To całe mnóstwo budynków stawianych masowo, jak bułeczki na taśmie.

Które budynki dla Pana śpiewają?

Wszystkie Alvaro Sizy, jakie widziałem, brzmiały jak piękna muzyka. Również pięknie, ale inaczej, brzmiała architektura Miesa van der Rohe i oczywiście Le Corbusiera. Bazylika
Palladia to muzyka iście niebiańska, podobnie jak budynki Berniniego. Mógłbym tu przywołać nazwiska wielu architektów; zarówno ci żyjący, jak i ci z przeszłości, są dowodem na to, że ciągle można tworzyć architekturę, która śpiewa. Siza nie unosi się nad ziemią, nie goli się na łyso i nie chodzi w przebraniu mnicha. To normalny człowiek, który pali jak lokomotywa. A zatem dobra architektura jest na wyciągnięcie ręki...

Powołuje się Pan często na poetów. Czy poezja jest dla Pana inspiracją?

Mam w domu więcej tomików poezji niż książek o architekturze. Sądzę, że architekt ma szansę lepiej poznać zasady struktury, gdy będzie czytał poezję, a nie tylko podręczniki ze statyki budowli.
W poezji leży klucz do piękna. Kiedy czytamy Odyseję Homera, odkrywamy, że poeci stosują pewne środki stylistyczne, które my architekci możemy przełożyć na język budynków. Tak na przykład zrobiłem w Granadzie. Muzeum jest zupełnie inne niż budynek banku, mimo to kontynuuje jego myśl. Jest zagłębione, ale ma jedną, stojącą na skraju, olbrzymią ścianę, która odpowiada kubicznej bryle banku. To jakby na końcu sonetu powtórzyć słowo z początku.
Dodam, że moim ulubionym poetą jest Zbigniew Herbert. Jego poemat Struna światła uzmysłowił mi rolę światła w architekturze.

W czasie wykładu przyznał Pan, że niektóre zdjęcia Pana budynków są „obrabiane” w Photoshopie. Jednemu usunięto kominy, innemu poprawiono perspektywę. Czy w dobie cywilizacji obrazkowej, zdjęcia albo filmy architektury nie stają się ważniejsze od samego obiektu?

Wiele zawdzięczam Hisao Suzuki, japońskiemu fotografowi, który mieszka w Barcelonie. To najlepszy fotograf architektury, jakiego znam, z ogromną wiernością tłumaczy moje budynki na obrazy. Kiedyś sam próbowałem robić fotografie swojego domu Gaspar, ale nie potrafiłem oddać zasady jego działania. Suzuki robi zdjęcia, które bardzo dobrze tłumaczą to, co dzieje się z tym obiektem. Zanim trafi się do czasopism, trzeba mieć dobre fotografie, aby dobrze przekazać ideę. Więc, tak jak Jane Fondzie usuwa się zmarszczki, tak my usunęliśmy na zdjęciach kominy – nie po to, by przekształcać rzeczywistość, ale by lepiej wytłumaczyć ideę budynku. Jest takie hiszpańskie powiedzenie, że dobra tkanina sprzedaje się nawet zamknięta w skrzyni, że coś, co jest dobre, samoistnie zostanie docenione. Nie zgadzam się z tym – piękną tkaninę zamkniętą w skrzyni zjedzą w końcu mole. Jeśli mam coś pięknego, warto to pokazać. Chociaż naturalnie jestem przeciwny temu, co robią niektórzy architekci, czyli nagabywaniu czasopism architektonicznych i zarzucaniu ich własnymi projektami.

Wspomniał Pan, że Polska przypomina Panu Hiszpanię sprzed dwudziestu lat.

Jesteście w podobnym momencie. My też dzięki Unii Europejskiej i turystyce zaczęliśmy się rozwijać. Jednak jesteście w lepszej sytuacji, bo możecie korzystać z naszych doświadczeń. Nie dlatego, że jesteśmy mądrzejsi, ale dlatego, że popełniliśmy sporo błędów. Lepiej żebyście ich nie powtarzali. Wokół naszych miast powstają całe osiedla domów budowanych bez ładu i składu. To jakaś plaga, z którą trudno walczyć. Krajobraz hiszpański znika pod kolejnymi przypadkowymi inwestycjami.

Jednak Hiszpania słynie teraz z dobrych architektów, a hiszpańskie projekty publikowane są w czasopismach na całym świecie.

Ale to tylko trzy procent naszej architektury. Mamy kilka dobrych pracowni, jednak średnia nie jest zadowalająca. Także nasze miasta nie są takie piękne, za jakie się je uważa. Gdy wyjedzie się poza historyczne centra Madrytu czy Barcelony, nowe dzielnice są pozbawione placów, parków, przestrzeni, własnej tożsamości. Do tego dochodzi problem korupcji. Mamy także niezdrowy system hipoteczny. Ludzie zaciągają pożyczki na zły dom, w jeszcze gorszym miejscu, który będą spłacać całe życie. Na dodatek Hiszpania znów jest targana separatystycznymi ruchami. Wiosną tego roku w Barcelonie uchwalono prawo, według którego tamtejsze dzieci będą się uczyć wyłącznie katalońskiego. Kraj Basków jest przed referendum o autonomii, wynik będzie na pewno pozytywny. Katalończycy będą mówić tylko po katalońsku, Baskowie po baskijsku, a wkrótce i Galicja zapragnie autonomii. To po części wina polityków. To oni powinni edukować ludzi, uczyć otwierać drzwi, tymczasem wykorzystują separatystyczne nastroje do zbijania własnego kapitału politycznego.

Niestety, Polska idzie w ślady Hiszpanii. Nie tylko nasze miasta się rozlewają, ale w całym kraju deweloperzy zawłaszczają przestrzeń.

Trzeba zmienić myślenie – nie mam samochodu, telefonu komórkowego, zegarka, nie znaczy to jednak, że jestem mnichem. To kwestia mojego wyboru, wolności. Politycy chcą uszczęśliwiać ludzi na siłę. Dla nich szczęście to właśnie samochód, telefon, materialne wartości. Świat wariuje. Spacerowałem po Katowicach i zauważyłem, jak mało ludzi u was chodzi. Wszędzie są samochody, czasami trudno koło nich przejść, a miasto nie jest przecież ogromne. U siebie, w Madrycie, załatwiam wszystko, chodząc. Dodam, że zawsze idę środkiem drogi, bo mam wtedy lepszą perspektywę. Nie rozumiem zachłanności naszych czasów, która odbija się także na miastach. Buduje się za dużo, na wyrost. Architekci niszczą miasta, bo często biorą pieniądze, by zbudować coś zupełnie niepotrzebnego, na przykład kolejny zbyt wysoki biurowiec.

Jakie ma Pan wrażenia z wycieczki po Katowicach? W mieście trwa dyskusja dotycząca powojennej architektury – czy należy ją potraktować szczotką, czy dynamitem.

Szkielet miasta jest bardzo dobry, logiczny. Również architektura jest świetna. Macie mnóstwo ciekawych budynków, które wymagają tylko konserwacji. Dworzec kolejowy z betonowymi podporami – jak u Félixa Candeli – trzeba posprzątać, a nie przebudowywać. Podoba mi się, że jest nie tylko budynkiem, ale mostem łączącym dwie strony miasta. Także jego estakada jest dobra. Mieszkańcy bardziej by ją polubili, gdyby miała atrakcyjną posadzkę, ławki, zieleń. Powinniście wyrzucić samochody z centrum miasta. Budujcie parkingi na obrzeżach, skąd można się przesiąść do tramwaju, autobusu albo na rower.
Samochody są dobre dla Chińczyków czy zachłystujących się nowoczesnością Japończyków, w centrach europejskich miast, w ich sercach, nie powinno być dla nich miejsca.

Dziękuję za rozmowę.

Proszę mnie tylko nie podpisywać jako „architekta minimalistę”. Wszyscy dziennikarze tak robią, a ja nie cierpię etykietek. Moja architektura jest prosta, racjonalna, ale nie obchodzi mnie minimalizm.

Wywiad odbył się w czerwcu 2008 roku, kiedy Alberto Campo Baeza odwiedził Katowice na zaproszenie tamtejszego SARP-u, by wygłosić wykład z cyklu Mistrzowie architektury (kurator: architekt Wojciech Małecki)

przeczytaj rowniez
  • Miasto w fotografii
    Miasto w fotografii

    Globalizacja, postęp techniczny i rozwój ekonomii radykalnie zmieniły obraz miasta, które stało się już nie tylko naszym codziennym środowiskiem życia, ale również miejscem, gdzie przede wszystkim odbywa się spektakl konsumpcji więcej

  • Christian Kerez: Nie interesują mnie efekty specjalne
    Christian Kerez: Nie interesują mnie efekty specjalne

    Nie interesują mnie gadżety i efekty specjalne, tylko wyrażanie podstawowych pojęć architektonicznych, takich jak przestrzeń czy światło. Wszystko powinno wychodzić od jednego pomysłu – mówi Christian Kerez, szwajcarski architekt, projektant przyszłej siedziby Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie więcej

  • Henry van de Velde i tajemnica prowincji
    Henry van de Velde i tajemnica prowincji

    Nieczęsto zdarza się, że odkrywamy zupełnie nieznane dzieło wybitnego europejskiego architekta, klasyka sztuki XX wieku. Niedawno okazało się, że autorem wnętrz sanatorium, obecnie domu pomocy społecznej, w lubuskim Trzebiechowie jest Henry van de Velde. Podsumowaniem prowadzonych od kilku lat badań jest wspólna niemiecko-polska publikacja więcej

  • Obrazy w architekturze
    Obrazy w architekturze

    Wystawa Hanna i Gabriel Rechowiczowie. Obrazy w architekturze pokazuje bogaty dorobek pary warszawskich artystów, autorów dekoracji ściennych tak znanych stołecznych budynków jak hotel Bristol, Dom Chłopa czy Supersam więcej

Źródło: "Architektura-murator" 10/2008
Autor: Tomasz Malkowski
Zdjęcia: Wojciech Małecki, Hisao Suzuki, Marco Zanta/serwis prasowy Benetton
Data publikacji: 9.06.2011 12:53
do góry
uaktualnij licznik
Archikrator
Wywiad z:

... na temat:
Małe jest piękne, czyli jak urządzić kuchnię dla singla

Standardowe mieszkanie singla to najczęściej kawalerka lub dwa, niewielkie pokoje. Aranżacja tak małego metrażu, zwłaszcza przestrzeni do gotowania ...

  • skomentuj
  • więcej
Jakub Banasiak
Wywiad z:
... na temat:
Jakub Banasiak, opowiada o wystawie twórczości Gabriela i Hanny Rechowiczów

Jakub Banasiak, kurator galerii Kolonie w Warszawie, opowiada o wystawie „Surrealizm stosowany”. Pokazuje jak Gabriel Rechowicz i jego ...

  • skomentuj
  • więcej
Thomas Pucher
Wywiad z:
... na temat:
Zbuduję salę koncertową jako miejsce absolutnej ciszy - rozmowa z Thomasem Pucherem

Rozstrzygnięty w listopadzie konkurs na projekt sali koncertowej orkiestry Sinfonia Varsovia przyniósł niespodziankę. Wygrał go mało znany austriacki ...

  • skomentuj
  • więcej
Miesięcznik architektura
W numerze 04/2017:
  • Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
  • Aparthotel Lwowska 1 w Krakowie
  • Węzeł przesiadkowy w Solcu Kujawskim
  • Apartamenty LEA 251 w Krakowie
  • więcej
Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.