archirama.pl

Bukareszt - laboratorium „architektonicznych zbrodni”

Oprowadzając zagranicznych gości po Bukareszcie mam zawsze dylemat: pokazać Lipscănię czy nie? To w końcu nasza starówka, ale czy ruina może mieć jakąkolwiek wartość turystyczną? Stan większości międzywojennych budynków jest zatrważający. Wielu nie da się oglądać, gdyż służą za stelaże ogromnych billboardów. Nasuwa się  pytanie – czy cokolwiek wartościowego tu jeszcze pozostanie?

Bukareszt

Projekt Văcăreşti – ruiny niedokończonych budów socjalizmu w miejscu wyburzonego klasztoru

Fot: dzięki uprzejmości Vadima Tudora i Mony Vatamanu

Bukareszt to hybryda złożona z porozrzucanych fragmentów kilku różnych miast. Dziś przyszłość tego archipelagu stoi pod znakiem zapytania. Zawieszony kulturowo pomiędzy Stambułem i Paryżem Bukareszt ma nadal cechy zarówno zachodnioeuropejskiej metropolii, jak i chaotycznego miasta tureckiego. Na przełomie XIX i XX wieku, dzięki strategicznemu położeniu geograficznemu oraz pobliskim złożom ropy naftowej, stolica młodego państwa w zawrotnym tempie przekształciła się w kosmopolityczne centrum. Równie szybko Europa Zachodnia zaczęła prać w mieście brudne pieniądze i załatwiać ciemne interesy. Tu można było wygrać lub przegrać fortunę życia w jednym z setek kasyn, z których słynął bałkański Micul Paris (Mały Paryż). Paryżowi Bałkan bliżej jednak było do variété i wodewilu niż do francuskiej elegancji.

Do drugiej połowy XIX wieku Bukareszt był zaledwie prowincjonalnym miasteczkiem europejskich rubieży Imperium Otomańskiego. Ponieważ tureckie prawo zabraniało wznoszenia fortyfikacji, rozwijał się amorficznie, bez jednoznacznego centrum. Nieuporządkowane dzielnice – tak zwane mahalale, chaotycznie „pączkowały” wokół licznych cerkwi. Elitę miasta stanowili fanarioci – grecka arystokracja sprowadzona przez Turków z dzielnicy Fanar w Konstantynopolu.  Im też miasto zawdzięcza wiele parków i ogrodów oraz tradycję festynów muzycznych. Jedną z pozostałości po czasach fanariotów jest bukareszteńskie stare miasto, zwane Lipscănia, o zachowanym układzie dawnych ulic handlowych (Strada Lipscani, Strada Blănari, Strada Nemţească, Strada Gobroveni, Strada Şelari, Strada Franceză). W pobliżu znajdują się najstarsze budynki rumuńskiej stolicy – kryte gontem osiemnastowieczne bojarskie zajazdy i karczmy: Hanul lui Manuc, Hanul cu Tei i Hanul Fieschi.

Za czasów reżimu Nicolae Ceauşescu rozpoczęto rewitalizację dzielnicy, planując jednocześnie jej przyszłą likwidację. W ramach badań przeprowadzonych na początku lat 70., pod kierownictwem architekta Constantina Joji, skatalogowano zachowane szklane fasady oraz odtworzono kilka z nich według znajdujących się w miejskich archiwach rycin. Pod koniec dyktatury, w drugiej połowie lat 80. Lipscănię objął plan „przebudowy” stolicy. Na mocy tajnego planu miejscowego, przygotowując miejsce pod budowę monstrualnego Pałacu Ludów, dokonano bezprecedensowej w powojennej Europie dewastacji historycznej tkanki miejskiej. W marcu 1985 roku wjechano buldożerami do centrum równając z ziemią dzielnice Antim, Uranus i częściowo Rahova – obszar o powierzchni 5 km2 wielkością odpowiadający staremu miastu w Wenecji. Modernizm i eklektyzmy jako przejawy „kapitalistycznego zepsucia” znikały pierwsze. Zniszczono kilkanaście cerkwi. Kilka z nich zmieniło miejsce – opracowana przez prominentnego inżyniera Eugeniu Iordăchescu technologia przesuwania budynków za pomocą gigantycznych szyn wykorzystana została przez władze w celach propagandowych, służąc demonstracji „osiągnięć” rumuńskiej inżynierii w Korei i Chinach.

Rewolucja 1989 przerwała tę transformację Bukaresztu i do zburzenia Lipscănii szczęśliwie nie doszło. W latach 90. popadła ona jednak w ruinę. To, czego nie udało się zrobić Ceauşescu, dokonało się za przyzwoleniem władz miejskich po jego śmierci. Znamienne, że wszystkie – zarówno lokalne jak i zagraniczne – plany regeneracji Lipscănii kończą się fiaskiem. W latach 90. utworzony został międzynarodowy komitet, który miał opracować kolejny taki plan. W jego skład weszli przedstawiciele British Know How Fund, Nick Falk (London URBED), Terry Farrell, Susan Dobson, Steve Ibbotson (Terry Farrell and Ass.) oraz architekci rumuńscy. Mimo że powstały projekty, które zaprezentowano na kilku wystawach, władze miejskie zrobiły wszystko, aby udaremnić ich realizację.

– Barierą nie do przeskoczenia okazał się prawdziwie bizantyjski podział administracyjny Bukaresztu – sześć promieniście rozchodzących się sektorów dzieli na kawałki niewielki obszar starego miasta. Zatem prawnie stare miasto w Bukareszcie nie istnieje! Lokalna biurokracja i interesy władz poszczególnych sektorów notorycznie udaremniają jakiekolwiek próby zmiany zaistniałej sytuacji. Kolejną przeszkodę stanowi to, że dzielnica zamieszkana jest głównie przez biedotę i Romów, w części budynków zainstalowali się nielegalni lokatorzy. To właśnie Lipscănia przypomina nam dziś, że jesteśmy na Bałkanach… – mówi była członkini wspomnianego komitetu Mariana Celac.  – Oprowadzając zagranicznych gości po Bukareszcie mam zawsze dylemat: pokazać Lipscănię czy nie? To w końcu nasza starówka, ale czy ruina może mieć jakąkolwiek wartość turystyczną? – stawia retoryczne pytanie właścicielka biura podróży Irina Voitovici. Dzielnica jednak powoli „regeneruje się” – bez odgórnego planu, prywatnymi inicjatywami. Podobnie jak niegdyś na krakowskim Kazimierzu, wśród ruin i pustostanów powstają modne knajpki, sklepy designerów, prestiżowe butiki, rośnie presja ze strony inwestorów.

Trudna jest także sytuacja modernistycznych budynków międzywojennego Bukaresztu. Pierwsze badania nad rumuńską architekturą dwudziestolecia międzywojennego rozpoczęto po rewolucji 1989 roku w Stanach Zjednoczonych i Niemczech. W samej Rumunii temat pozostaje praktycznie terra incognita. Nie istnieje żaden program, który służyłby zabezpieczeniu znikającego z dnia na dzień dziedzictwa wybitnego rumuńskiego modernizmu. Międzywojenne wille nie cieszą się też popularnością wśród tutejszej licznej klasy nuworyszy, która bezpieczniej czuje się w otoczeniu architektury historyzującej. Stan większości międzywojennych budynków jest zatrważający. Wielu nie da się oglądać, gdyż służą za stelaże ogromnych billboardów.  Większość interesujących obiektów oznaczono czerwonymi tabliczkami informującymi o pierwszym stopniu zagrożenia sejsmicznego.  To właśnie te budynki – mające więcej niż 4 piętra i wzniesione przed 1945 rokiem – będą szczególnie narażone podczas najbliższych wstrząsów. Szacuje się, że jest ich 124, do dziś zaledwie 10 zostało umocnionych. W teorii lokatorzy  mają prawo do ubiegania się o fundusze na remont z puli kasy miejskiej oraz preferencyjnych kredytów remontowych. W praktyce taka tabliczka to przyzwolenie na karygodne „adaptacje” i przeróbki.

Do tych problemów często odnosi się młode pokoleniewspółczesnych rumuńskich artystów nurtu krytycznego. Daniel Gontz i Gianina Carbunariu  stworzyli nowy rodzaj oznaczenia - niebieską tabliczkę, która informuje: Uwaga – pierwszy stopień zagrożenia estetycznego! Znak Gontza ściągnąć można z internetu i przymocować na murze któregokolwiek ze zdewastowanych obiektów. Autorzy opatrują nimi  potworkowate nowe budynki. Tematem performance Văcăreşti (2006), autorstwa Vadima Tudora i Mony Vatamanu, był wybudowany w 1722 roku monastyr Văcăreşti,  jeden z najważniejszych kościołów stolicy. W drugiej połowie lat 80., pod kierownictwem architektki Liany Bilciurescu, w Văcăreşti rozpoczęto prace konserwatorskie w celu adaptacji zespołu na centrum sztuki feudalnej. W latach 1986-1987, w czasie zaawansowanych prac restauratorskich, zrównano go z ziemią. Wylano fundamenty pod monstrualnych rozmiarów halę kongresową, która pomieścić miała 50 000 osób. Plany szybko ewoluowały w kierunku olbrzymiego centrum sportowego Daciada. Ostatecznie w miejscu klasztoru nie postawiono niczego. Vatamanu i Tudor próbowali zaznaczać przy pomocy banalnych przyrządów, jak drut czy drewniane pachołki, obrys monasteru. Budowla ożywa, ale tylko na czas prowizorycznej akcji.

Duch Słońca Karpat unosi się nad Bukaresztem przypominając, że na świadomość architektoniczną jego mieszkańcy muszą nie tyle poczekać, co zapracować. Nasuwa się jednak pytanie – czy w momencie, kiedy narodzi się ona ostatecznie, cokolwiek wartościowego tu jeszcze pozostanie?

Artykuł powstał dzięki stypendium Instytutu Kultury Rumuńskiej

Autor: Tomasz Ogiński
Zdjęcia: dzięki uprzejmości Vadima Tudora i Mony Vatamanu, dzięki uprzejmości Daniela Gontza, Tomasz Ogiński
Data publikacji: 3.06.2011 11:43

Dział Architektura wprowadzi Cię w wyjątkowy świat budynków oraz rozwiązań architektonicznych. Architektura w Polsce i na świecie. Dowiesz się, jakie inwestycje architektoniczne planowane są w rodzimych miastach. Dział Architektura przybliży Ci obrazy poszczególnych miast kraju oraz świata. To tu znajdują się aktualności związane z lokalizacją obiektów sportowych oraz ich konstrukcją. Specjaliści z działu Architektura zwrócą uwagę na niecodzienne budowle, bryły architektoniczne oraz funkcjonalne rozwiązania. Możesz znaleźć tu również ekskluzywne budowle: architektura, która na pewno zwróci Twoją uwagę. W dziale Architektura znajdziesz znajdziesz informacje na temat architektów, biur projektowych, najnowszych realizacji, a także ajniki aranżacji ogrodu, aby przykuwał uwagę przybywających gości. Możesz liczyć także na przegląd zabytków, które być może wskażą Ci kierunek wakacyjnych eskapad. Zajrzyj do działu Architektura, a na pewno nie pożałujesz!