Architektura
ARCHITEKTURA

Henryk Buszko, wybitny polski architekt, opowiada jak budowało się w czasach PRL-u

  • Komentarze

Henryk Buszko

Henryk Buszko, Grzegorz Piątek, Warszawa 2006

Fot: Nicolas Grospierre
  • Henryk Buszko
  • Henryk Buszko
  • Henryk Buszko
  • Henryk Buszko
  • Henryk Buszko
  • Henryk Buszko
  • Henryk Buszko
  • Henryk Buszko
  • Henryk Buszko
  • Henryk Buszko
  • Henryk Buszko
  • Henryk Buszko

Architektura jest tą dziedziną aktywności intelektualnej, która powstaje w określonym celu, miejscu i czasie. To nie jest kwestia mody, tylko dane czasy dają możliwości użycia określonych środków do osiągnięcia celu – opowiada w rozmowie z Grzegorzem Piątkiem Henryk Buszko, jeden z najwybitniejszych polskich architektów drugiej połowy XX wieku, współautor m.in. słynnych piramid w Ustroniu Zawodziu czy osiedla Tysiąclecie w Katowicach

Henryk Buszko Henryk Buszko urodzony w 1924 roku we Lwowie, po ukończeniu studiów na Politechnice Krakowskiej, z Aleksandrem Frantą (ur. 1925) i Jerzym Gottfriedem (ur. 1922), współtworzył pracownię w ramach Miastoprojektu Katowice. Potoczna nazwa zespołu Zielone konie przylgnęła do niego po kontrowersyjnym projekcie konkursowym na plac Stalina w Warszawie. Razem zrealizowali m.in. Okręgową Radę Związków Zawodowych w Katowicach (1950-1954), Teatr Ziemi Rybnickiej w Rybniku (1954-1964), dom wczasowy transportowców w Bielsku-Białej Mikuszowicach (1955-1958). Od 1958 roku Buszko i Franta prowadzili Pracownię Projektów Budownictwa Ogólnego (PPBO) w Katowicach, realizując m.in. Osiedle Tysiąclecia (1958-1979, z Marianem Dziewońskim i Tadeuszem Szewczykiem) i Osiedle Roździeńskiego (1967-1979), pawilon PPBO w Katowicach (1960), dom wczasowy ZNP w Ustroniu Jaszowcu (1960-1963), Urząd Stanu Cywilnego – Pawilon Ślubów w Chorzowie (1963), Sanatorium Górnik w Szczawnicy (1959), Dzielnicę Leczniczo-Rehabilitacyjną Ustroń Zawodzie (1964-1988, z Tadeuszem Szewczykiem), ośrodek wypoczynkowy górnictwa miedzi (obecnie Hotel Malachit) w Świeradowie Zdroju (projekt: 1977-1983, realizacja do 1989), kościół pw. Podwyższenia Krzyża Św. i Matki Bożej Uzdrowienia Chorych w Katowicach (z Lidią Baron, projekt: 1977-1982, realizacja od 1979).Laureaci Honorowej Nagrody SARP 1975. W latach 1957-1959 – prezes Zarządu Okręgowego SARP Katowice, 1965-1969 i 1972-1975 – prezes SARP. Obecnie m.in. prezes Sekcji Architektury ZAiKS, przewodniczący Głównego Sądu Koleżeńskiego SARP, członek Komitetu Architektury i Urbanistyki PAN, Śląskiej Organizacji Technicznej, SARP, TUP, członek honorowy organizacji architektonicznych w USA, Meksyku, Rosji.

Grzegorz Piątek: Jak Pan, którego działalność dokładnie pokryła się z PRL-em, patrzy na powojenną architekturę?

Henryk Buszko: Architektura PRL-u jest przeciętnie szara, słaba, ale na tle tej słabizny występują znakomite rozwiązania. Po upadku socrealizmu powstał szereg budynków wybitnych na skalę światową. W Katowicach chociażby Spodek, wspaniałe planetarium czy dworzec kolejowy, skandalicznie teraz zapuszczony. Do tego grona zaliczyłbym szereg obiektów w Warszawie, takich jak hala projektu Zabłockiego na AWF, dworzec Śródmieście czy inne warszawskie dworce. Powstało dużo złej architektury sakralnej, ale wśród niej są perełki, które należą do czołówki światowej, jak kościół Stanisława Niemczyka w Tychach. Nie można też zapominać o urbanistyce. Przyjeżdżali ludzie z zagranicy i pytali czemu tak narzekamy na siebie.

A jednak architektura PRL-u nie ma dobrej prasy. To nie tylko kwestia niechęci do stylu i do ustroju, ale i zmiany oczekiwań, potrzeb. Od Wawelu nikt nie wymaga, by był funkcjonalny czy przyjazny, ale może ludzie mają prawo, by budynki, które służą im na co dzień spełniały ich potrzeby?

Na całym świecie ludzie mądrzy wiedzą, że wszystko wymaga opieki, konserwacji i adaptacji. Szyszko-Bohusz, który był moim profesorem, wprowadził na Wawelu ogrzewanie. Potępili go wszyscy doktryniarze, a on tłumaczył, że w dawnych czasach zamek był ogrzewany w sposób już niedopuszczalny, a utrzymanie stałej temperatury jest konieczne. Są budynki, które w miarę upływu czasu nie tracą swojego godnego oblicza, i są takie, które parszywieją. Architektura albo się patynuje, albo się starzeje. Ta spatynowana może być nawet uszkodzona, ale jej piękno nadal widać, natomiast ta, która się starzeje była od początku marna. Po PRL pozostała pewna liczba budynków spatynowanych. Jest też dużo obiektów po prostu marnych.

Ale jest wiele budynków ważnych, charakterystycznych, tyle że podle zbudowanych.

Po przełamaniu socrealizmu zaczęto projektować jak najprościej, co zresztą pasowało nędznemu polskiemu wykonawstwu. Straciło ono absolutnie wszystkie swoje przedwojenne walory. Była świetna kadra inżynierów, techników, rzemieślników, których umiejętności w socrealizmie wykorzystywano w sposób wypaczony. Zrywając z socrealizmem, zerwano i z tą świetną tradycją. Najtragiczniejszy moment to próba interpretacji prefabrykacji i typizacji przez prymitywnych inżynierów. Doktryna budowlanych, że dźwig dyktuje urbanistykę, jest tragedią polskich osiedli. To nieprawda! A do tego te bezsensowne normy, normatywy, przepisy. Myśmy starali się projektować inaczej: mieszkania sprzężone, możliwe do łączenia i przekształcania, uzyskiwać oszczędności dzięki sensownym rozwiązaniom. Bloki na rzucie gwiazdy zrobiliśmy nie dla zabawy, ale żeby mieć osiem narożników, a nie cztery, głębokie trakty i jeden trzon komunikacyjny, a jednocześnie dobrze nasłonecznione, przewietrzane mieszkania. Nigdy nie robiliśmy wielkiej płyty. Prefabrykacja jest nieodzowna, ale nie wolno typizować całych ustrojów, tylko elementy. Stąd obelżywa nazwa „blokowiska”, która wyrządziła więcej szkody niż pożytku.

Bo pod to podciągane są wszystkie osiedla...

Niestety, prymitywna kadra kierujących budownictwem doprowadziła do całkowitej uniformizacji w tym najgorszym wydaniu. I tu sprawdza się zasada, że architektura jest najdokładniejszym i najtrwalszym zapisem historii człowieka. Odzwierciedla stan gospodarki, prawa, kultury. A kultura to nie jest to, że ktoś chodzi do teatru, że pisze czy maluje. To całokształt aktywności człowieka, sposób bycia, stosunek człowieka do człowieka. To, co się stało po 1945 roku to było załamanie kulturowe społeczeństwa. To był okropny moment startu, po pięcioletniej, straszliwej okupacji niemieckiej, kiedy nastąpiło całkowite rozluźnienie i zanik szacunku dla drugiej osoby, dla własności, dla etyki. Potem przyszedł komunizm, pod hasłami nienawiści i walki.

przeczytaj rowniez
Źródło: "Architektura-murator"03/2006
Autor: Grzegorz Piątek
Zdjęcia: Nicolas Grospierre
Data publikacji: 17.06.2011 09:41
do góry
uaktualnij licznik
Archikrator
Wywiad z:

... na temat:
W Katowicach chcą 230 metrowego wieżowca. Jaki będzie nowy wieżowiec w Katowicach?

W Katowicach toczy się batalia o postawienie nowego wieżowca. Radni mają zadecydować czy Katowicom przybędzie nowy, 230 metrowy ...

  • skomentuj (4)
  • więcej
Julius Shulman
Wywiad z:
... na temat:
To nie aparat robi zdjęcie – rozmowa z Juliusem Shulmanem

Aparat jest najmniej ważnym elementem. Liczy się to, co wkładacie w zdjęcie z waszego ducha, jakkolwiek to nazwać ...

  • skomentuj
  • więcej
Zbigniew Oksiuta
Wywiad z:
... na temat:
Architektura jako żywy obiekt – rozmowa ze Zbigniewem Oksiutą

Jesteśmy na pokładzie statku kosmicznego Ziemia. To pojazd o skończonej wielkości, który już od dawna nie jest w ...

  • skomentuj
  • więcej
Miesięcznik architektura
W numerze 04/2017:
  • Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
  • Aparthotel Lwowska 1 w Krakowie
  • Węzeł przesiadkowy w Solcu Kujawskim
  • Apartamenty LEA 251 w Krakowie
  • więcej
Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.