Architektura
ARCHITEKTURA

Zapomniane synagogi - rozmowa z Wojciechem Wilczykiem

  • Komentarze

Zatarta pamięć architektury - rozmowa z Wojciechem Wilczykiem

Okładka książki Wojciecha Wilczaka "Niewinne oko nie istnieje". Zdjęcie na okładce przedstawia synagogę w miejscowości Wielkie Oczy

Fot: z książki Wojciecha Wilczyka
  • Zatarta pamięć architektury - rozmowa z Wojciechem Wilczykiem
  • Zatarta pamięć architektury - rozmowa z Wojciechem Wilczykiem
  • Zatarta pamięć architektury - rozmowa z Wojciechem Wilczykiem
  • Zatarta pamięć architektury - rozmowa z Wojciechem Wilczykiem
  • Zatarta pamięć architektury - rozmowa z Wojciechem Wilczykiem

Nie miałem pojęcia o skali zjawiska, o tym, że do czasów współczesnych dotrwało w Polsce ponad 300 budynków przedwojennych synagog i domów modlitwy, ani też o zakresie przebudów czy po prostu dewastacji - o swoim projekcie "Niewinne oko nie istnieje" mówi fotograf Wojciech Wilczyk. Autor niezwykłego cyklu fotografii poświęconego zapomnianym synagogom i domom modlitw

Wojciech Wilczyk Wojciech Wilczyk – absolwent Wydziału Polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim (dyplom 1986), fotograf, poeta, wydał dwa tomy wierszy Steppenwolf (1997) i Eternit (2002). Jest autorem kilku projektów fotograficznych o Śląsku: Pejzaż symboliczny ukazuje zburzenie huty Walenta w Rudzie Śląskiej (1993-1996) Czarno-biały Śląsk - przemysłowe pejzaże śląskich miast, a Postindustrial - popadanie w ruinę poprzemysłowych obiektów kopalnianych (1999-2003). W cyklu Życie po życiu zobrazował z humorem i ironią nowe życie samochodowych wraków (2007). W 2003 roku był kuratorem wystawy Fotorealizm, prezentowanej w Galerii Zderzak w Krakowie. Jest autorem esejów i tekstów krytycznych o sztuce i fotografii, publikowanych między innymi w „Tygodniku Powszechnym”, „Gazecie Wyborczej”, „Gazecie Antykwarycznej”, „Fototapecie” i „Obiegu”. Na jego najnowszy projekt Niewinne oko nie istnieje składają się książka i wystawa. To zbiór 307 fotografii budynków przedwojennych synagog i domów modlitwy, obecnie pełniących inne funkcje i w większości przebudowanych.

Aleksandra Stępnikowska: Fotografował Pan wcześniej poprzemysłowe ruiny, śląskie miasta. Skąd wziął się pomysł na cykl dokumentujący dawne synagogi i bożnice?

Wojciech Wilczyk: To była naturalna konsekwencja pewnego procesu. Jeżdżąc po Polsce od dawna zwracałem uwagę na zaniedbane fragmenty miast, zastanawiając się, dlaczego wyglądają na nie remontowane od 50 lat. Moją uwagę przyciągały formy samych budynków, charakterystyczny układ urbanistyczny, no i stan dewastacji wyróżniający te obiekty z bardziej zadbanego otoczenia. Pewnego rodzaju olśnienie nastąpiło w Jędrzejowie, kiedy kręciłem się po takiej właśnie okolicy i na ścianie piekarni, do które wstąpiłem po drożdżówki, zobaczyłem wypaloną w drewnie panoramę miasteczka z napisem Tradycje od 1943. Dziś zresztą tej „dekoracji” już nie ma. Projekt Niewinne oko nie istnieje okazał się też w pewnym sensie wyjaśnieniem zagadki z czasów dzieciństwa. Urodziłem się w Dębnikach, krakowskiej dzielnicy o raczej parterowej wówczas zabudowie (czyli w latach 60. – przyp. red), nieco odizolowanej od miasta, bo nie było jeszcze Mostu Grunwaldzkiego. Chodząc po dawnych dzielnicach żydowskich, uświadomiłem sobie, że znajduję tu wizualne paralele z moimi najwcześniejszymi wspomnieniami, w których występuje prowadząca do Rynku Dębnickiego ulica Różana. Wiele stojących przy niej domów, zaniedbanych i mocno podupadłych, ozdabiały tabliczki z napisem MZBM (Miejski Zarząd Budynków Mieszkalnych) i ZBM (Zarząd Budynków Mieszkalnych). Chociaż rodzice wyjaśniali mi sens tych skrótów, długo nie wiedziałem, co tak naprawdę oznaczają. Podczas zbierania dokumentacji, do opisów synagog, znalazłem informację o prywatnym domu modlitwy, który mieścił się w kamienicy przy Rynku Dębnickim. Można przypuszczać, że  w domach przy Różanej, które tak przyciągały moją uwagę, po prostu mieszkali przed wojną Żydzi. Dodatkowym bodźcem, czy też rodzajem katalizatora, była tocząca się nieco wcześniej debata o Jedwabnym, a później wprowadzana przez funkcjonariuszy partyjnych PiS-u tak zwana „nowa polityka historyczna”. Obserwowałem agresywny ton wypowiedzi polityków w mediach, co oczywiście znajdowało błyskawiczne odbicie na forach internetowych i rosło we mnie poczucie, by tak to nazwać „obywatelskiego obowiązku” związanego z tym projektem.

W jaki sposób powstawała koncepcja całego cyklu?

Na początku pracowałem na monochromatycznych materiałach, ponieważ myślałem, że brak koloru pozwoli na oczyszczenie fotografowanych obiektów ze współczesnego kontekstu i spowoduje, pewnego rodzaju wysunięcie ich na pierwszy plan. Po zeskanowaniu 10 rolek filmu, zdałem sobie sprawę, że była to błędna koncepcja i że ten współczesny kontekst jest tutaj niesamowicie ważny. Na próbę sfotografowałem w kolorze synagogę w Opocznie i chociaż to ujęcie nie znalazło się w końcu w książce, na próbnych wydrukach zobaczyłem dobitnie, że w grę mogą tu wchodzić tylko materiały barwne. Po pół roku intensywnej pracy, kiedy sfotografowałem już około 100 obiektów, zrozumiałem, że muszę zrobić zdjęcia wszystkim dawnym synagogom, bejt ha-midraszom i domom modlitwy, które znajdują się we współczesnych granicach państwa polskiego, ale tylko tym, które nie pełnią obecnie funkcji kultowej.
Nieco później, kiedy pojawiła się realna możliwość publikacji materiału w postaci albumu przez Atlas Sztuki - trzeba tu zaznaczyć, że właściwie od początku myślałem o książce -  zacząłem się zastanawiać, w jaki sposób uporządkować mój zbiór.
Jedynym sensownym układem wydał mi się zwykły porządek alfabetyczny. Przystępując do tego projektu nie miałem pojęcia o skali zjawiska, o tym, że do czasów współczesnych dotrwało ponad 300 budynków, ani też o zakresie przebudów czy po prostu dewastacji. Koniecznym więc uzupełnieniem zdjęć są zmieszczone w książce opisy obiektów, które sporządziłem sam, opierając się na dość skąpej - jak się okazało - literaturze przedmiotu.

Niewinne oko pod pewnymi względami bardziej przypomina dokumentalną pracę naukową niż projekt artystyczny.

Zawsze podkreślam, że przede wszystkim jest to projekt artystyczny. Niemniej jednak, ma on pewien walor użytkowy, na czym też mi zależało. Nie chcę dokonywać tutaj rozbudowanych autointerpretacji, ale chciałem, żeby można go było odbierać na kilku poziomach. Oczywiście jest to dokumentacja 307 obiektów kultowych judaizmu, nieczynnych od września 1939 lub Kristallnacht. Jest to też pytanie o pamięć, jaką może przechowywać architektura. Na ile kształt tych budynków, jest nam w stanie coś powiedzieć o intencjach ludzi, którzy je wznieśli i modlili się w ich wnętrzu, a po wybuchu wojny zostali bestialsko wymordowani przez nazistów. Projekt oczywiście dotyka też relacji polsko-żydowskich. Sposób traktowania tych obiektów w powojennej historii Polski, nie przynosi nam chluby. Powinniśmy zdecydowanie inaczej, wyrażać naszą pamięć o dawnych współobywatelach Żydach, których spotkał tragiczny los.  Wreszcie zapis ten pokazuje też w bardziej uniwersalnym znaczeniu, konsekwencje rasizmu wszelkiej maści i polityki czystek etnicznych. Wracając do Pani pytania, przygotowując projekt opierałem się właśnie na „dokumentalnej pracy naukowej”, czyli na katalogu Eleonory Bergman i Jana Jagielskiego Zachowane synagogi i domy modlitwy w Polsce z 1996 roku, pierwszej dokumentacji takich obiektów po wojnie.

Czy zaczynając pracę nad kolejnym cyklem myśli Pan o sposobie jego prezentacji i publikacji?

Teraz tak, teraz już wiem, że konstruowanie prezentacji powinno zaczynać się na etapie robienia zdjęć. Od początku warto myśleć o formie publikacji, o komentujących ją tekstach. Jeżeli weźmiemy pierwszy album fotograficzny zaliczany do gatunku fotoeseju, czyli American Photographs Walkera Evansa (1938), to oprócz przemyślanego układu zdjęć, w środku znajdziemy też interesujący tekst Lincolna Kirsteina (pisarza, artystycznej osobowości Nowego Jorku po II wojnie światowej - przyp. red.).
Komentarze oraz wywiady są istotną częścią świetnego albumu Love and war duńskiego fotografa Hendrika Saxgrena, który w ramach tego projektu sportretował w domowych wnętrzach imigrantów osiadłych w Skandynawii, na terenach uznawanych za tak zwane „nordyckie”. Umiejętność fotografowania jest ważna, ale tak samo liczy się pomysł na to, jak pokazać projekt i umożliwić jego szerszy odbiór, czyli ujmując krótko - świadomość medium. W przypadku Niewinnego Oka, mogę mówić niemal o stuprocentowym odzewie, co do moich intencji.

Mówi Pan zarówno z pozycji artysty, jak i kuratora.

Wydaje mi się, że w Polsce brakuje trochę myślenia o odbiorcach, przygotowania dla nich czytelnej narracji projektu. Pracując nad wystawą jednego z moich poprzednich przedsięwzięć, cyklu Życie po życiu, miałem nadzieję, że zostanie on odebrany jako opowieść o współczesnych motywach vanitas, które na co dzień pojawiają się w zasięgu wzroku. I w pewnym sensie tak się stało, ponieważ te wszystkie wraki i demobile, przerobione na reklamy warsztatów samochodowych, przydrożnych knajp i szrotów, były właśnie w ten sposób przez publiczność interpretowane, uwzględniając oczywiście zawartą w tych fotografiach dawkę humoru i ironii. Jednak ze strony komentatorów wydarzeń artystycznych w naszym kraju, spotkałem się z druzgocącym milczeniem (śmiech). Po kilku latach od ekspozycji w warszawskim CSW myślę, że po prostu pokazane na wystawie zdjęcia były, po pierwsze zbyt małe  - miały tylko 50 x 50cm. Po drugie - a może właśnie po pierwsze - zbyt ładne – przygotowałem lambadprinty naklejone na pleksi. Trzeba było zaserwować wydruki w rozmiarach przynajmniej metr na metr, nawet kosztem fotograficznej jakości. Poza tym powinienem był zadbać o bardziej czytelny układ towarzyszącego wystawie katalogu.

Zaczynał Pan od poezji, potem opublikował Pan kilka książek, w których poezja dopełnia się z fotografią. W tym projekcie zdjęciom towarzyszą niemal reporterskie zapisy rozmów, jakie odbył Pan w trakcie fotografowania.  

Nie inicjowałem tych konwersacji - to ze mną chciano rozmawiać, więc spisywałem te soczyste i treściwe kwestie, napotykając ciągle na przepaść dzielącą moich rozmówców od ich dawnych sąsiadów, na nieznajomość i obcość wobec świata, który istniał tuż obok. Te 27 dialogów zebranych pod tytułem Czy tutaj była synagoga? to integralna część mojego projektu. Bo właściwie składa się on z 4 równie ważnych elementów, a więc po pierwsze z książki, gdzie zaprezentowana jest całość materiału, łącznie z tekstami komentującymi autorstwa Eleonory Bergman, Eleonory Jedlińskiej i Adama Mazura. Następnym fragmentem jest wystawa, zbudowana znowuż z 3 części: ekspozycji 20 oprawionych wielkoformatowych wydruków w rozmiarach metr na metr,  dwuekranowego slideshow z 403 zdjęciami oraz ze „słuchowiska” sporządzonego ze wspomnianych konwersacji, które czytane są przez radiowych lektorów.

 

Więcej zdjęć Wojciecha Wilczyka:

hiperrealizm.blogspot.com
nowe-miasto.blogspot.com

przeczytaj rowniez
  • Z widokiem na park
    Z widokiem na park

    Najnowsza realizacja Mikołajska Studio to zdecydowane przeciwieństwo architektonicznego efekciarstwa. W krakowskim apartamencie panuje ciepła, bezpretensjonalna atmosfera, będąca efektem doskonałego wyczucia przez architektki osobowości właścicielki. Choć  finalny efekt jest bardzo oryginalny, prace koncepcyjne nad zastanym układem nie należały do najłatwiejszych, w grę wchodził bowiem nietypowy plan mieszkania.  więcej

  • Relaks w kolorze z widokiem na Wawel
    Relaks w kolorze z widokiem na Wawel

    Do wnętrz hotelowych wkraczają intensywne barwy. Tajemniczy granat, czy elegancki szmaragd to idealne propozycje dla gości, którzy lubią przestrzeń z charakterem. Szukając nowych inspiracji kolorystycznych i wzorniczych, w krakowskim hotelu Wawel Queen pracownia AW Interior Design zdecydowała się na barwy tworzące klimat wytworności, relaksu i wyciszenia oraz korespondujące z nimi wzorniczo wykładziny z indywidualnym nadrukiem Newmor. więcej

  • Kraków. Co zobaczyć w Krakowie. Przewodnik po Krakowie. Zobacz co warto zobaczyć w Krakowie. Holiday in Cracow!
    Kraków. Co zobaczyć w Krakowie. Przewodnik po Krakowie. Zobacz co warto zobaczyć w Krakowie. Holiday in Cracow!

    Kraków miasto królów, dawna stolica Polski. Jednak udowodnimy wam, że zobaczyć tam można nie tylko piękne zabytki, ale także sporo dobrej, współczesnej architektury. Jednak na pewno Kraków to miasto kultury i sztuki. Zapraszamy na wycieczkę po Krakowie z Archiramą! Holiday in Cracow! więcej

  • Fotograf architektury, czyli zagrożony gatunek
    Fotograf architektury, czyli zagrożony gatunek

    Fotografowie współczesnej architektury, wysokiej klasy specjaliści, stają się zbyt kosztowni w świecie powszechnego dostępu do cyfrówek i serwisów interenetowych więcej

Źródło: "Architektura-murator" 02/2010
Autor: Aleksandra Stępnikowska
Zdjęcia: z książki Wojciecha Wilczyka
Data publikacji: 22.06.2011 10:05
do góry
uaktualnij licznik
Archikrator
Henryk Buszko
Wywiad z:
... na temat:
Henryk Buszko, wybitny polski architekt, opowiada jak budowało się w czasach PRL-u

Architektura jest tą dziedziną aktywności intelektualnej, która powstaje w określonym celu, miejscu i czasie. To nie jest kwestia ...

  • skomentuj (1)
  • więcej
Katarzyna Jendrośka-Goik i Małgorzata Orzechowska
Wywiad z:
... na temat:
Superjednostka, jak największy blok w Katowicach zainspirował artystki

Rozmowa z Katarzyną Jendrośki-Goik i Małgorzatą Orzechowską na temat Superjednostki – największego bloku mieszkalnego w centrum Katowic. Artystki ...

  • skomentuj
  • więcej
Jakub Banasiak
Wywiad z:
... na temat:
Jakub Banasiak, opowiada o wystawie twórczości Gabriela i Hanny Rechowiczów

Jakub Banasiak, kurator galerii Kolonie w Warszawie, opowiada o wystawie „Surrealizm stosowany”. Pokazuje jak Gabriel Rechowicz i jego ...

  • skomentuj
  • więcej
Miesięcznik architektura
W numerze 04/2017:
  • Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
  • Aparthotel Lwowska 1 w Krakowie
  • Węzeł przesiadkowy w Solcu Kujawskim
  • Apartamenty LEA 251 w Krakowie
  • więcej
Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.