archirama.pl

Moda i architektura – romans wstydliwy, ale pożyteczny

Wystawa w londyńskim Somerset House otwiera oczy na zaskakujące podobieństwa strategii projektowych architektów i projektantów mody. 

Moda i architektura – romans wstydliwy, ale pożyteczny

Dom towarowy Selfridges w Birmingham

Fot: Future Systems

Stereotypowy architekt ubiera się na czarno, szaro lub biało, nosi kanciaste okulary w czarnych albo lekkich, drucianych oprawkach. Philip Johnson jako architekt z łatwością dostosowywał się do mody i ducha epoki, ale w ubiorze hołdował konserwatywnej elegancji i przez dziesięciolecia nie rozstawał się z muszką. Jean Nouvel wyznał: Zawsze noszę czerń. Unikam czegokolwiek innego. Czarny wiosną, jesienią i zimą, ale latem, gdy jestem na południu Francji, chodzę cały na biało. Złośliwi twierdzą, że neutralność stroju jest sposobem na zamaskowanie kompromitującego dla architekta braku wyczucia koloru, najbezpieczniejszym rozwiązaniem dla profesjonalisty zajmującego się estetyką. Wydaje się jednak, że schludny, prosty strój sygnalizować ma przede wszystkim profesjonalizm architekta oraz optymalność i ponadczasowość proponowanych rozwiązań, nieuleganie trendom. Tak przynajmniej tłumaczył Jencks pobudki Corbusiera, obdarzonego dużą świadomością swojego wizerunku publicznego: Jego sztywny kołnierzyk, zawiązany krawat i ubranie biznesmena były wynikiem wychowania, ale także symbolem tego wszystkiego, o co walczył: anonimowości, standaryzacji i precyzji.
    Związek architektury z modą jest jednym z jej najbardziej wstydliwych romansów. Twórcy wystawy Skin + Bones. Parallel Practices in Fashion and Architecture, która kończy w Londynie swoje światowe tournée, przenoszą refleksję nad relacją architektury i mody na nową płaszczyznę. Za pomocą ponad 200 prac z ostatnich kilkunastu lat ponad 50 innowacyjnych architektów i projektantów ukazuje zaskakujące zbieżności w ich myśleniu i metodach pracy.
    

Oprócz tytułowych „równoległych metod”, modę i architekturę łączy przede wszystkim najbardziej pierwotna funkcja – dać schronienie, chronić ludzkie ciało przed zewnętrznymi wpływami. W modzie ostatnich lat silne jest na przykład dążenie do opracowania wielofunkcyjnych, lekkich strojów, inspirowanych elastycznością budownictwa tymczasowego, adresowanych do współczesnych nomadów. Obie dziedziny są też narzędziami wyrażania tożsamości oraz oznakami prestiżu.
    Oczywiście środki wyrazu architektury i mody zawsze się różniły. Ta pierwsza, ze względu na samą naturę budulca, jest ociężała, monumentalna, druga – bardziej zmienna, efemeryczna, sezonowa. Jednak, jak twierdzą organizatorzy wystawy, postęp w technologii materiałowej i oprogramowaniu komputerowym przesunęły granice obu dyscyplin: budynki stały się bardziej płynne, a stroje – bardziej architektoniczne. Dzięki projektowaniu cyfrowemu i wprowadzeniu lekkich technologii, architekci mogą używać środków wyrazu kojarzonych raczej z tekstyliami. Możliwości „tkania” architektury szczególnie gorliwie wykorzystuje pracownia Herzog & de Meuron, stosując plecione konstrukcje (Stadion Olimpijski w Pekinie, 2008), drukowane elewacje (fabryka Ricola, Miluza, 1993) czy plisowane fasady (Prada Epicentre, Tokio, 2003). Czasem tkanina staje się tworzywem budowlanym, jak w przypadku Curtain Wall House – domu bez ścian Shigeru Bana, spowitego w białe zasłony.
    Wystawa Skin + Bones rzuca też światło na zbieżności między minimalizmem w modzie i architekturze – nurtem, który zaczął dochodzić do głosu pod koniec lat 80. Jeden z jego kierunków polega na takim kształtowaniu formy, by funkcja, konstrukcja i powłoka zewnętrzna stanowiły jedną, syntetyczną, nierozerwalną całość. Betonowy ornament na fasadzie tokijskiego sklepu Tod’s, projektu Toyo Ito, choć naśladuje wygląd drzew rosnących wzdłuż alei Omotesando i wydaje się manieryczną, arbitralnie nałożoną dekoracją, jest zasadniczym elementem konstrukcji budynku.

Świat mody fascynuje się też cyfrowymi tkaninami, które uczyniłyby z ubrań ekran dla przeróżnych obrazów i deseni, podobnie jak ekranami są aktywne fasady. Jeszcze nie widać tego w naszych szafach, ale możliwości już są. Udało się je, za pomocą technicznego triku, zasugerować belgijskiemu duetowi Viktor & Rolf w pokazie pod wymownym tytułem Niech żyje niematerialność (sezon jesień-zima 2002/2003). Projektanci, znani z wyrafinowanego i starannego konstruowania strojów, tym razem wszystkie ubrania wykonali z tkanin w odcieniu błękitu stosowanego w telewizyjnym blueboksie. Goście pokazu mogli oglądać modelki jednocześnie na wybiegu oraz na ekranach, gdzie w czasie rzeczywistym nakładano w miejsce niebieskich tkanin różne widoki i ornamenty.
    Rzadko, ale jednak, moda i architektura mogą być manifestem politycznym czy społecznym. Ta pierwsza dziedzina wydaje się zresztą w tej materii bardziej radykalna. Efemeryczność i sezonowość zawsze dawały jej możliwość szybkiego reagowania: od trójdzielnych trenów, noszonych w Paryżu w geście solidarności z podzieloną między trzech zaborców Polską (suknia a la polonaise) po slogan t-shirts z lat 80. – koszulki z agitacyjnymi napisami. Na wystawie Skin + Bones możemy oglądać poruszający, paraarchitektoniczny projekt Husseina Chalayana, brytyjskiego projektanta pochodzącego z rozdartego turecko-greckimi walkami Cypru. Stworzył on zestaw czterech foteli i stołu, które w ciągu kilkudziesięciu sekund można przerobić na ubrania i walizki, przydatne w razie konieczności szybkiej ucieczki. Intrygująca praca z pogranicza mody, architektury i wzornictwa, zaprezentowana w formie eksponatu oraz instruktażowego filmu, podobnie jak wspomniane projekty dla mobilnych,  współczesnych nomadów, przypomina o prymarnej funkcji tych dziedzin – zapewnianiu ochrony. Dla milionów ludzi granica między nimi a nieprzyjaznym środowiskiem przebiega nie wzdłuż ściany domu, ale tuż ponad skórą.
   

 Wystawa Skin + Bones przypomina też, że architektura, podobnie jak moda, stała się częścią popkultury, a nawet jeśli twórcy obu dziedzin nie zasiedli jeszcze w panteonie gwiazd obok Beckhamów, to ich medialny obraz jest kreowany na podobnych zasadach. W ciągu XX wieku architekci i projektanci mody wyemancypowali się, z często anonimowych fachowców przekształcili się w gwiazdy i przyjęli podobne mechanizmy promocji i autokreacji.
Twórcy wystawy porównali dwa brytyjskie magazyny, które w latach 80. zrewolucjonizowały sposób pisania o obu dziedzinach. „The Face” – nieistniejący już miesięcznik traktujący modę jako jedną z wielu sfer popkultury, na równi z muzyką czy kinem, oraz „Blueprint” – wychodzący nadal, lecz w innej formule, magazyn nie tylko o architekturze, ale i o wnętrzach, wzornictwie, modzie. Oba, zgodnie z tytułem pierwszego z nich, eksponowały na okładkach właśnie twarze i osobowości. Oba programowo zamazywały podziały między różnymi dyscyplinami. Wymowne, że na okładce pierwszego numeru „Blueprintu” (1982) sportretowano nie architekta/kę, lecz japońską projektantkę Rei Kawakubo, twórczynię awangardowego domu mody Comme des Garçons. Rok wcześniej zszokowała ona Paryż kreacjami, które z architektoniczną szczerością eksponowały konstrukcję ubrań i naturalne właściwości tkanin, szwy, dziury i niewykończone, postrzępione krawędzie. W środku pierwszego numeru pokazano też między innymi wnętrza butików zaprojektowanych w Londynie przez architektkę Evę Jirićną, autorkę scenografii Skin + Bones.
    To pierwsza wystawa zorganizowana w Embankment Galleries w pałacu Somerset House – nowym miejscu na kulturalnej mapie Lodnynu. Ambicją EG jest prezentowanie na równych prawach sztuki współczesnej, architektury, wzornictwa, mody i fotografii.
    Ekspozycja – nasycona informacjami, ale przystępna i wciągająca – otwiera oczy na niedoceniane pożytki z przenikania się dwóch dziedzin. Naruszając tabu związku między spiżowym światem architektury a niepoważnym i trywialnym światem ciuszków – wyzwala od uprzedzeń i napełnia nadzieją. Pokazuje, jak przekraczać granice swojej profesji i przez krzyżówki tworzyć nowe, doskonalsze formy.

Źródło: "Architektura-murator" 08/2008
Autor: Grzegorz Piątek
Zdjęcia: Future Systems, Hussein Chalayan
Data publikacji: 8.06.2011 12:19

Z działem Lifestyle poznasz tajniki współczesnego stylu życia. Jeśli nieobca Ci moda, sztuka czy projektowanie, nasz dział okaże się miejscem idealnym dla Ciebie. Znajdziesz tu wiele inspiracji, które pozwolą zmienić nie tylko wnętrze domu czy mieszkania, ale także uczynić Cię bardziej wrażliwym na otaczające Cię zjawiska. Dział Lifestyle zaskoczy Cię nowinkami ze świata mody, dzięki czemu Twoja garderoba będzie wypełniona jedynie stylowymi ubraniami tudzież dodatkami. Jeśli interesują Cię futurystyczne projekty pełne oryginalności oraz zaskakujące niekonwencjonalną formą, ten dział dostarczy Ci ich w wystarczającej ilości. W dziale Lifestyle wielkie modowe powroty! Dowiesz się, które dodatki możesz śmiało pożyczyć od babci lub wyciągnąć z pamiątkowego kuferka mamy. Nie czekaj, styl życia zależy tylko od Ciebie!