Lifestyle
LIFESTYLE

Trampolina przed biurowcem

  • Komentarze

Biurowiec Royal Wilanów i jego zielone otoczenie

Na pierwszym planie boisko, dalej zielony teren z trampolinami, ogródki restauracyjne i biurowiec Royal Wilanów. W tle park otaczający pałac w Wilanowie

Fot: Royal Wilanów, materiały prasowe
  • Biurowiec Royal Wilanów i jego zielone otoczenie
  • Kinga Nowakowska, Capital Park

Kinga Nowakowska, dyrektor operacyjny Capital Park opowiada o nietypowym otoczeniu warszawskiego biurowca Royal Wilanów. Wokół bryły zaprojektowanej przez biuro JEMS Architekci powstał rekreacyjny teren z fontannami, zielenią i urządzeniami do ćwiczeń


Jesteśmy przed budynkiem Royal Wilanów. Można powiedzieć, że otoczenie budynku wygląda inaczej, niż w przeciętnym biurowcu.
Przy Royal Wilanów jest ponad 6000 mkw. powierzchni rekreacyjnej. Nasza firma przez wiele lat miała siedzibę na dawnym Służewcu przemysłowym, niechlubnie zwanym przez warszawiaków Mordorem. Wiemy, co znaczy pracować w dzielnicy wypełnionej wyłącznie biurowcami. Przyjemniej pracuje się w miejscu, które ma różne funkcje. Dlatego stworzyliśmy koncepcję Biura Plus – miejsca pracy dostosowanego do różnych potrzeb użytkowników. U nas jest boisko do piłki nożnej , koszykówki, siatkówki plażowej, boule a także szachy. Są trampoliny – nasz prawdziwy hit. Nie spodziewałam się, że będą aż tak popularne, a przyjeżdżają do nas mieszkańcy z całej Warszawy. Przychodzą tu mamy z dziećmi i same również skaczą. Mamy też fontanny, w których już zaczynają kąpać się dzieci. Obok stoją dwa pop-up bary. W jednym jest lodziarnia, w drugim będzie jedzenie na wynos. W trzecim pawilonie jest wypożyczalnia sprzętu sportowego. Mamy własne piłki do siatkówki, koszykówki, boule, rakietki do badmintona, całe wyposażenie, które jest potrzebne, żeby grać i dobrze się bawić. Do dyspozycji są też leżaki i pufy. Można swobodnie odpocząć na trawniku, poczytać książkę. Będzie jeszcze tor do skimboardu. Krótko mówiąc, absolutne szaleństwo pro publico bono, żeby to miejsce żyło. Zależy nam, żeby restauracje działające w budynku miały klientów, ale przede wszystkim, żeby można było tu miło spędzić czas. Udało nam się stworzyć jedyną taką przestrzeń w dzielnicy, również dzięki uprzejmości GTC, który jest właścicielem sąsiedniej działki. Ponieważ firma już długo nie może zacząć budowy, zgodziła się nam udostępnić drugą połowę placu.

Czy projekt został przygotowany we współpracy z najemcami?
Przygotowaliśmy go sami, korzystając ze wsparcia specjalistycznej firmy. Tereny były przygotowane zanim nasi najemcy myśleli, jak urządzą własne lokale. Konsultacje pomogły w stworzeniu programu. Najemcy mogą uczestniczyć w aktywnościach i zorganizować we współpracy z nami jakieś wydarzenie, do czego wszystkich zachęcamy. W programie są już na przykład wspólne zajęcia sportowe, pokazy filmowe i muzyczne. W piątki organizujemy koncerty, występują u nas również teatry uliczne. Jesteśmy otwarci na nowe pomysły i współpracę z osobami niezwiązanymi z projektem, które chciałyby u nas urządzić wystawę czy koncert (propozycje zgłosić można pod adresem m.lipinska@capitalpark.pl ).

Co zmieni się w przyszłości?
Mamy plany co do swojej części placu i wiele aktywności w tym sezonie, natomiast co będzie w kolejnych latach pozostaje jeszcze w fazie ustaleń. Wiele zależeć będzie od właściciela drugiej części działki – GTC. Na pewno mają nadzieję wkrótce rozpocząć budowę, zwłaszcza że użytkowanie wieczyste za ten grunt jest bardzo wysokie. Jest projekt budynku, który zamykałby plac. Niektóre z wdrożonych teraz funkcji zostaną uwzględnione w przyszłym projekcie. Może nie być miejsca na wszystkie z nich, takie jak np. boisko do piłki nożnej, ale trampoliny nie zajmą wiele miejsca. Część funkcji czy sprzętów będzie można na pewno wkomponować. Na razie rozmowy są bardzo wstępne, ponieważ warunkiem zagospodarowania placów jest powstanie główniej inwestycji, czyli  galerii handlowej. Teren bliższy Royal Wilanów będzie zabudowana w drugim etapie.

Czy mogą Państwo liczyć na wsparcie miasta?
Tak, mamy bardzo dobre relacje. Wiele miejskich wydarzeń ma miejsce u nas, my z kolei partycypujemy w wydarzeniach organizowanych przez urząd. Samorządowcy to doceniają. Wielokrotnie podkreślali, że nasze działania to przykład dobrej współpracy między prywatnym inwestorem a władzami dzielnicy.
Tworzenie przestrzeni publicznych to tradycyjnie zadanie administracji publicznej. Ale widać, że prywatni inwestorzy coraz częściej inwestują również w ten aspekt, widząc jak duże ma on znaczenie nie tylko dla użytkowników budynku, ale i szerszego otoczenia. Obiekty Capital Park są certyfikowane w międzynarodowych systemach takich jak LEED czy BREEAM. Decyzja o certyfikacji to równocześnie decyzja o zaangażowaniu w inne aspekty mające wpływ na środowisko. Royal Wilanów ma certyfikat BREEAM na poziomie Very Good, co w naszym przypadku wiąże się na przykład z wieloma udogodnieniami dla rowerzystów czy programem wspólnych dojazdów do pracy (carpoolingu). Dzięki temu zmniejszamy ruch samochodowy. Posadziliśmy także drzewa owocowe obok budynku, zawiesiliśmy budki dla ptaków, wkrótce będziemy mieć nawet małą pasiekę na dachu.
 
Jak narodził się pomysł na takie wykorzystanie przestrzeni?
W pewnym momencie było już wiadomo, że do czasu oddania Royal Wilanów do użytku na sąsiedniej działce nic nie powstanie. Zaczęliśmy się więc zastanawiać, co byłoby atrakcyjne i przyciągające dla mieszkańców Wilanowa oraz co zrobić, żeby kilka metrów od budynku nie było pustego pola, czekającego na kolejną inwestycję. Staraliśmy się spojrzeć na to miejsce z perspektywy przyszłych najemców i okolicznych mieszkańców, i tak narodziła się idea programu sportowo-kulturalno-rozrywkowego. Cały czas pracujemy nad ofertą. Rodzą się nowe pomysły, zgłaszają się do nas kolejne firmy zainteresowane współpracą. Organizacyjnie jest to skomplikowane, finansowo to również spore obciążenie. Sama budowa terenów rekreacyjno-sportowych kosztowała 1,5 mln zł, a roczny koszt utrzymania jest bliski 200 tys zł. Traktujemy asset management [zarządzanie aktywami] jako naszą przewagę konkurencyjną. Staramy się mieć bardzo właścicielskie podejście do naszych nieruchomości, dbać o naszych klientów. Wychodzimy dużo dalej poza standardowe zarządzanie nieruchomościami. Budujemy z długoterminową wizją życia naszych inwestycji, ponieważ planujemy pozostać ich współwłaścicielem. To nietypowa strategia. Większość deweloperów buduje tylko po to, żeby jak najszybciej po realizacji sprzedać obiekt. My sprzedajemy większość udziałów, a część sobie zostawiamy i pozostajemy zarządcą. Dlatego współpracujemy z dobrymi architektami, budujemy z drogich materiałów, staramy się, żeby budynki wpisywały się w otoczenie. Tak dobieramy najemców, żeby łączyć funkcje, dzięki czemu wprowadzamy życie wokół i tworzymy kolejne fragmenty miasta, a nie tylko pojedyncze budynki.

W wielofunkcyjnym obiekcie jest na pewno sporo sprzecznych interesów. Co było dla Państwa wyzwaniem?
Pewne aspekty były sporne, takie jak chociażby ujednolicenie pod względem wystroju restauracyjnych ogródków. Nawet wewnątrz firmy nie byliśmy jednomyślni, a nasi najemcy bardzo na nas naciskali. Zastanawialiśmy się, gdzie powinniśmy postawić granicę, przy których rzeczach powinniśmy się upierać, a które pozostawić najemcom do decyzji. Od początku chcieliśmy, żeby wszystkie ogródki były monochromatyczne, z takimi samymi meblami wybranymi przez nas, tak aby wszystko pasowało do budynku. Oczywiście sieciowi najemcy mają własną politykę firmową i grafikę, którą chcieli narzucić. Niestety wówczas powstaje zwykle chaotyczna przestrzeń pełna różnorodnych kolorów i szyldów. Nam udało się osiągnąć kompromis. Meble są tylko białe, a logotypy monochromatyczne. To spotykało się z ogromnym oporem najemców, ale tylko do momentu, gdy zobaczyli zachwyt mieszkańców. Nasi goście podkreślają, że przyciąga ich estetyczna przestrzeń. Jesteśmy wszyscy zmęczeni reklamowym bałaganem. Dyskretny, srebrny napis robi więcej dobrego, niż wielkie czerwone logo na pół budynku. Dodatkowo konserwator zabytków narzucił zakaz umieszczania neonów na dachu ze względu na sąsiedztwo Pałacu Wilanowskiego, ale jesteśmy z tego zadowoleni. Nie mamy dochodów z dodatkowych reklam, ale dzięki temu elewacja jest czysta i ludzie to doceniają.

Prawdopodobnie mniej podoba się to najemcom.
Niestety. Te same firmy, które za granicą, w Paryżu czy Nowym Jorku są zmuszone do pilnowania estetyki reklam, w Polsce próbują mieć napis największy jak się da. Wiemy, że w Paryżu jest 300 bilboardów, w Warszawie tysiące. Na szczęście idziemy w dobrą stronę. Polacy zaczynają doceniać elegancję i stonowany przekaz.



Kinga Nowakowska, dyrektor operacyjny Grupy Capital Park

  • 1
  • 2
przeczytaj rowniez
Autor: Krzysztof Zięba
Zdjęcia: Royal Wilanów, materiały prasowe
Data publikacji: 4.05.2016 16:50
do góry
uaktualnij licznik
Miesięcznik architektura
W numerze 04/2017:
  • Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
  • Aparthotel Lwowska 1 w Krakowie
  • Węzeł przesiadkowy w Solcu Kujawskim
  • Apartamenty LEA 251 w Krakowie
  • więcej
Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.