Rozmowy o architekturze
ROZMOWY O ARCHITEKTURZE

Jak powstawała wystawa stała w Muzeum Historii Żydów Polskich? Wywiad

  • Komentarze

Polin. Muzeum Historii Żydów Polskich, wystawa stała

Wystwa stała w Muzeum Historii Żydów Polskich - Polin. W tle - jeden z trudnych do wykonania "ringów"

Fot: KZ

Paweł Gardasiewicz, prezes Grupy Advertis opowiada o realizacji wystawy stałej w Polin Muzeum Historii Żydów Polskich

Przygotowanie wystawy w Muzeum Historii Żydów Polskich to ogromne zadanie, Pański zespół musiał je połączyć z innymi pracami, w dodatku jest Pan aktywnym sportowcem - mistrzem Europy w windsurfingu... Jak to wszystko połączyć?
Projekt Muzeum zajął nam półtora roku. Oczywiście nie wykonaliśmy pracy sami, jesteśmy jednymi z podwykonawców Nizio Design International. Mirosław Nizio wytypował nas do przygotowania niektórych elementów wystawy, oprócz nas w Polin działały firmy zajmujące się akustyką, stolarką, multimediami. W trakcie realizacji zakres umowy powiększył się o co najmniej czterdzieści procent, w trakcie dostawaliśmy nowe zadania. Zakończyliśmy projekt w sierpniu. Praktycznie do ostatniej chwili wprowadzaliśmy jeszcze drobne poprawki, ale generalnie wszystko odbyło się spokojnie.

Jak wiele eksponatów przygotowało Advertis – który z nich był najtrudniejszy?
Zrobiliśmy ok. 180 eksponatów, fizycznie tych elementów było więcej. Najwięcej energii poświęciliśmy na wiszące ringi w galerii nr 3. Spędziliśmy nad nimi przeszło tysiąc godzin, żeby wykonać je idealnie, tak, by nie było widać śladu połączeń. Tak dużych, kilkumetrowych brył z elastycznego materiału nie da się wykonać jako całości, ale chcieliśmy, żeby tak wyglądał.

Udało się...
W pracy były zresztą różne problemy. Jeden ze stołów opłaciliśmy wypadkiem. Mój zespół jechał zmęczony na sobotni montaż – elementy musiały bezwzględnie być zamontowane tego dnia – po trzech dniach ciągłej pracy. Nagle wypadek, udzerzenie w barierkę, samochód skasowany, TVN, zablokowana Trasa Łazienkowska. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Auto trafiło na złom – i do muzeum skończyć robotę. Do siedemnastej stół stał. Godzinami mógłbym opowiadać o tym projekcie, ale nigdy nie żałowałem, że się w niego zaangażowaliśmy. 

Nowe muzea w coraz większym stopniu wykorzystują multimedia. Czy to tylko przejściowa moda?
Wiele zależy od pokolenia, dla którego przeznaczona jest wystawa. Młodzież wymaga miliona bodźców, multimedia to zachęta i motywacja, żeby zajrzeć do muzeum. Średnie pokolenie także to docenia, choć nie wszyscy korzystają, myślę, że ludzie starsi na ogół niechętnie wchodzą w interakcje, pozostają przy biernym odbiorze. W Polin można wchodzić w kolejne warstwy informacji, głębiej i głębiej, w muzeum można śmiało spędzić tydzień, odkrywając nowe historie w każdym z monitorów, w każdym z dotykowych eksponatów.
Naszym zadaniem było obudowanie tych wszystkich monitorów, nadanie im atrakcyjnej formy.
Moim zdaniem przyszłość muzeów to multimedia, ale zawsze będzie w nich miejsce dla tradycyjnych eksponatów. Także w Muzeum Historii Żydów Polskich są takie muzealne przedmioty, monety, narzędzia, w gablotach zapewniających im odpowiednią wilgotność, oświetlenie. Muszą być wkomponowane w ten multimedialny świat.

Dyrekcja Polin spodziewa się pół miliona gości w ciągu roku od otwarcia wystawy stałej. Czy eksponaty mają szansę to przetrwać?
Nie wszystkie „przeżyją”. Nie ma tu ogrodzeń, lin, wszystko jest dostępne, wiele elementów trzeba poruszyć, w związku z czym część może nie przetrwać pięciu lat. To naturalny proces. Projekt łączył estetykę z trwałością, ale po pewnym czasie niektóre fragmenty – np. te wykonane z papieru, tworzyw – prawdopodobnie trzeba będzie wymienić. Wszystkie elementy są dokładnie skatalogowane, mamy pełną dokumentację. Niektóre będziemy w stanie wymienić z dnia na dzień. Najwięcej czasu zajęło nam przygotowanie prototypów, musieliśmy się dopasować do oczekiwań projektantów, kuratorów, pracowników muzeum, przekształcić projekt w działające przedmioty. Przygotowywaliśmy próbki i prototypy, a później omawialiśmy je wspólnie, czasem potrzebne były zmiany pierwszych pomysłów. Musieliśmy np. dostosować niektóre eksponaty do potrzeb niepełnosprawnych, zmienić sposób zawieszenia elementów. Dobieraliśmy starannie kolory – niektóre elementy musiały idealnie pasować np. do gablot, które przygotowywała niezależnie od nas jedna z niemieckich firm. Projektanci z Nizio Design International podejmowali decyzje, Mirosław Nizio osobiście nadzorował każdy element.
   

Czy wszystkie elementy przygotowują Państwo sami?
Tak, mamy do dyspozycji własną ślusarnię, lakiernię, drukarki, wykonujemy elementy stolarskie, niektóre elementy trzeba było przygotowywać ręcznie. Pracujemy ze stalą, tworzywami, szkłem, drewnem i możemy realizować nawet bardzo nietypowe elementy. Po prostu zajmujemy się projektami, do których nie ma instrukcji, katalogów i gotowych rozwiązań.
 

Grupa Advertis realizowała dotąd prace m.in. dla Medicover, Unilever, Warta, Jeromino Martins Polska, Kulczyk investment, Bayer, Roche, Kompania Piwowarska, Play, Motorola, Allianz, BNP Paribas, Infiniti, BMW, Google, GUESS, Teatru 6 piętro, współpracuje z biurem projektowym Nizo Design International.


przeczytaj rowniez
Autor: Krzysztof Zięba
Zdjęcia: KZ
Data publikacji: 8.01.2015 15:16
do góry
uaktualnij licznik
Miesięcznik architektura
W numerze 04/2017:
  • Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
  • Aparthotel Lwowska 1 w Krakowie
  • Węzeł przesiadkowy w Solcu Kujawskim
  • Apartamenty LEA 251 w Krakowie
  • więcej
Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.